wtorek, 16 czerwca 2015

Trochę Belgii trochę Polski

Niedawno wróciłam od mojego synka z Belgii, który jak większość naszych dzieci musiał wyjechać za granicę, bo w tym cholernym kraju nie ma możliwości znalezienia dobrej (z godziwą pensją) pracy. Pomijając wszystko inne jestem osobiście krajem zachwycona. Pewnie tak jest z reguły, że to co nowe wydaje nam się lepsze, ale chcę zostać w tym przekonaniu i wierzyć, że Belgowie to z natury pozytywni ludzie no i żyją sobie tak bezspiesznie... Krajobrazów zbyt urozmaiconych jak u nas to może nie było ale za to jest tak wszędzie czyściutko i tak bardzo urokliwie... ech :(
Po powrocie potrzebowałam zagospodarować parę drobiazgów, które nabyłam na tamtejszych szrotach - a szrotów tam jest spora ilość! - prawdziwy raj dla szrotomaniaczek :)
A więc:
nowa ozdoba do kwiatka

tabliczki, z opisem ziół, które mnie zauroczyły

tu "takie szrotowe małe conieco", które dostałam od moich dzieci - z ziółkami. Ziółka dopiero co popikowane, słabo rosną ale dam im jeszcze szanse

trzy metalowe wiaderka - trochę je słabo widać ale lepsze zdjęcia nie wychodzą :( i dwie świeczki szare - spodobały mi się u synowej - według mnie lepiej zdecydowanie wyglądają niż białe

Tutaj i poniżej dwa kaktusy - również belgijskie ;) - prezent od synka. Uparłam się, że będą rosły w łazience - zobaczymy :) :)


I jeszcze słoiczki, które już przejdą do historii, bo ostra była o nie "walka" na szrocie... i kupę śmiechu.
 Słoiczki powoli zapełniają się moimi leśnymi ziółkami. Mam już pokrzywę, bławatek, rumianek i czarny bez. Uwielbiam mieszać je i robić z nich zimą herbatkę, są takie aromatyczne i ładnie wyglądają kiedy wszystkie te kolorki zanurzą się w wodzie a kwiatki czarnego bzu się rozwijają. Do kolekcji jeszcze w tym roku chcę nazbierać jarzębiny, owoców róży dzikiej no i oczywiście nie może zabraknąć kwiatów lipy. 
Już się nawet wybrałam jak co tydzień do mojego lasu ale zamiast wrócić ze słoikiem poziomek (taki był pierwotny zamiar) wróciłam goniona przez rój szerszeni!!... musiałam autem zaczepić o gniazdo :( Ale były wściekłe, nie chcę nawet myśleć co by było gdybym nie miała zamkniętego okna w aucie :) Prawie jak z filmu Hitchcocka.

Jeszcze parę pamiątkowych zdjęć:
Holandia, a jak Holandia to musi być wiatrak

Z moim "maleństwem"

Antwerpia

Antwerpia


Poniżej drewniana skrzynia, która była walizką zrobioną przez mojego Dziadka. Znalazła się w garażu podczas sprzątania. Na razie muszę ją poczyścić a potem zobaczymy :) 

 













 Na koniec zdjęcia z niedzielnej wyprawy do lasu. Zdążyłam zrobić przed atakiem szerszeni ;)

 



Do zobaczenia !

2 komentarze:

  1. Iwonko, jak dobrze ze jesteś... niebawem napisze więcej.. teraz remontowy kurz przykrywa wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwonko zdjęcia i wspomnienia piękne, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń